Na Całunie Turyńskim wykryto DNA badacza zajmującego się tym zabytkiem


Naukowcy zbadali DNA pochodzące z włókien i pyłu pobranych z Całunu Turyńskiego prawie pół wieku temu. Główny ślad genetyczny pochodził nie od tajemniczej postaci przedstawionej na tkaninie, lecz od badacza, który pobrał próbki w 1978 roku.
Chodzi o włoskiego profesora Pierluigiego Baima Bollone. Jego mitochondrialne DNA pokrywało się z główną linią wykrytą jednocześnie w kilku próbkach całunu. Analiza innych fragmentów genomu również wskazała na jego bliskiego krewnego.
Nie dowodzi to ani nie podważa autentyczności Całunu Turyńskiego. Wręcz przeciwnie, wynik ten pokazuje, w jakim stopniu wielowiekowe dotykanie, przechowywanie i badania zanieczyściły tkaninę – oraz dlaczego wyodrębnienie z niej pierwotnego ludzkiego DNA jest praktycznie niemożliwe.
Szczegóły
Całun Turyński to płótno lniane o długości około 4,4 metra, na którym widoczne są przednia i tylna strona ludzkiego ciała. Wielu chrześcijan czci ją jako tkaninę, w którą po ukrzyżowaniu mogło zostać owinięte ciało Jezusa Chrystusa. Jej pochodzenie i wiek pozostają przedmiotem wieloletnich sporów.
W ramach nowych badań naukowcy uzyskali dostęp do zbioru próbek zebranego podczas badań Całunu w 1978 roku. Znajdowały się w nim włókna lnu, próbki pyłu oraz niewielki fragment biologiczny – łącznie 12 próbek.
DNA wyizolowano w sterylnych pomieszczeniach laboratoryjnych, aby zminimalizować ryzyko ponownego zanieczyszczenia. Następnie badacze zastosowali sekwencjonowanie całego genomu: zamiast poszukiwać wcześniej wybranych fragmentów, zsekwencjonowali całą dostępną mieszankę materiału genetycznego. Sekwencje nadające się do analizy udało się uzyskać z siedmiu próbek.
W trzech z nich naukowcy dość dokładnie określili główną linię DNA mitochondrialnego – materiału genetycznego przekazywanego w linii matczynej. Należała ona do grupy K1a1b1a.
Taką samą sekwencję wykryto u Pierluigiego Baima Bollone, który pobierał materiał z całunu. Dodatkowa analiza DNA jądrowego wykazała bardzo bliskie pokrewieństwo: ślady genetyczne mogły należeć do samego badacza lub jego krewnego pierwszego stopnia. Autorzy uznają za najbardziej prawdopodobne, że DNA pozostawił właśnie osoba pobierająca próbki.
Nie jest to zaskakujące. W latach 70. XX wieku przepisy dotyczące postępowania z zabytkami nie zapewniały takiej ochrony przed zanieczyszczeniem, jak współczesne protokoły laboratoryjne. Dotknięcie gołymi rękami, włosy, cząsteczki skóry, a nawet oddech mogły pozostawić na tkaninie materiał biologiczny.
Co jeszcze odkryto na całunie
Oprócz głównego ciągu genetycznego badanej osoby naukowcy wykryli ślady kilku innych linii ludzkiego mitochondrialnego DNA. Niektóre z nich są powszechne w Europie i zachodniej Eurazji, natomiast rzadka linia H33 występuje również wśród ludności Bliskiego Wschodu.
Jednak na podstawie tych śladów nie można odtworzyć trasy, jaką przebyła Całun, ani określić pochodzenia osoby, której wizerunek pozostał na tkaninie. Materiał genetyczny jest wymieszany, silnie uszkodzony i mógł dostać się na płótno w różnych stuleciach.
Na całunie odkryto również prawdziwą mozaikę biologiczną:
- bakterie występujące na ludzkiej skórze;
- grzyby pleśniowe i drożdże, zdolne do przetrwania w suchym środowisku;
- mikroorganizmy halofilne;
- DNA pszenicy, marchwi, kukurydzy, bananów i orzeszków ziemnych;
- ślady kotów, psów, kur, bydła i świń;
- cechy genetyczne śródziemnomorskiego korala czerwonego.
Taka różnorodność nie oznacza, że całun przebywał we wszystkich regionach, w których rosną te rośliny lub żyją znalezione organizmy. Kukurydza, banany i orzeszki ziemne mogły na przykład pozostawić ślady już w stosunkowo niedawnej przeszłości – podczas przechowywania, prezentacji lub badania relikwii.
Dlaczego nie można znaleźć „pierwotnego DNA”
Fragmenty ludzkiego DNA okazały się krótkie i zniszczone, co na pierwszy rzut oka mogło wskazywać na ich starożytność. Jednak bardziej szczegółowa analiza wykazała, że chodziło głównie o współczesne zanieczyszczenia.
Ponad 98% odczytanych sekwencji nie wykazywało charakterystycznych uszkodzeń chemicznych, które zazwyczaj pomagają odróżnić starożytne DNA od współczesnego. Jedynie niewielka część fragmentów spełniała minimalne kryteria materiału starożytnego, jednak nie wystarczy to, by z całą pewnością powiązać DNA z wczesną historią tkaniny.
Analiza białek dała podobny wynik. Naukowcy wykryli głównie keratyny i inne białka związane ze skórą ludzką. Badanie nie wykazało przekonujących śladów starożytnych białek.
W związku z tym genetyka nie jest na razie w stanie odpowiedzieć na pytania, kto jako pierwszy dotknął Całunu, gdzie został on wykonany oraz jak dawno temu pojawił się na nim wizerunek człowieka.
Dlaczego jest to ważne
Badanie pokazuje, że zabytkowe przedmioty mogą stać się prawdziwymi archiwami biologicznymi. Zachowują one ślady ludzi, mikroorganizmów, zwierząt i roślin, z którymi miały kontakt w trakcie swojej historii.
Jednocześnie badanie to ujawnia ograniczenia współczesnych metod. Nawet precyzyjne sekwencjonowanie nie pozwala automatycznie oddzielić pierwotnych śladów od zanieczyszczeń nagromadzonych na przestrzeni stuleci.
Szczególnie wymowne jest to, że udało się powiązać główny sygnał genetyczny człowieka z uczestnikiem badań z 1978 roku. Stanowi to ostrzeżenie dla archeologów, pracowników muzeów i kryminalistów: bez rygorystycznych zasad pobierania i przechowywania próbek późniejsze DNA może niemal całkowicie przesłonić DNA starsze.
Kontekst
Historia Całunu Turyńskiego można wiarygodnie prześledzić w Europie Zachodniej od XIV wieku. Jego zwolennicy uważają, że tkanina mogła istnieć znacznie wcześniej i pochodzić z Bliskiego Wschodu, jednak nie ma powszechnie przyjętego potwierdzenia tej wersji.
Nowe badanie nie podważa wyników wcześniejszych datowań ani nie określa wieku głównego płótna. Autorzy osobno datowali dwa włókna znalezione w relikwiarzu, jednak okazały się one materiałem wykorzystanym podczas renowacji całunu po uszkodzeniach w latach 1534 i 1694.
W związku z tym nowa praca nie ma na celu udowodnienia autentyczności relikwii, lecz poświęcona jest jej historii biologicznej – śladom, które nagromadziły się podczas przechowywania, transportów, publicznych wystawień oraz badań naukowych.
Źródło
Badania przeprowadzili Gianni Barkaccia, Nicola Rambaldi Migliore, Giovanni Gabelli oraz ich współpracownicy. Praca zatytułowana„DNA signatures preserved in the official 1978 sample collection of the Shroud of Turin”została opublikowana 9 lipca 2026 roku w czasopiśmie „Scientific Reports”.
- UNESCO może uznać Chersones na okupowanym Krymie za obiekt zagrożony
- Pod polem w Anglii kryła się okazała willa z czasów Cesarstwa Rzymskiego
- Naukowcy zbliżyli się do uzyskania plemników w warunkach laboratoryjnych
- Kto zamieszkiwał ostatnie pogańskie państwo w Europie? Odpowiedź zaskoczyła naukowców
- Naukowcy obalili mit naukowy, który istniał od ponad stu lat
Niezależny badacz, interesuje się archeologią i geografią sakralną. Bada je i pisze o nich.











